Strona główna | Mapa serwisu | Kontakt
Tu jesteś: Strona główna - Piszą o Nas - „To nie mamusia mnie zbiła"...

„To nie mamusia mnie zbiła"...

24 kurier
2011-12-07
Trzymanie dziecka na nocniku z wrzątkiem, złamania czaszki i żeber u niemowlaków, wstrząsanie prowadzące do urazów i wylewów w mózgu - jak okrutni potrafią być dorośli wobec dzieci, uświadamiał wczoraj na konferencji „Szczecin przeciwko przemocy w rodzinie" Tadeusz Sokala, ze szpitala dziecięcego przy ul. św. Wojciecha. Najmłodsi nie są jedynymi ofiarami - przemoc w rodzinie dotyka także niepełnosprawnych i seniorów.
W mieście zakończyła się druga kampania społeczna „Biała wstążka" nawołująca do przerwania milczenia o przemocy w rodzinie i powstrzymania się od jej stosowania. Miała uwrażliwić szczecinian na cierpienie ludzi starszych, niepełnosprawnych i dzieci. Na skutek przemocy do polskich szpitali trafia rocznie pół tysiąca dzieci. Kilkanaście z nich umiera.
- Niepokojący dla nas jest lęk dziecka przed kontaktem fizycznym, gdy podniesienie ręki odbiera jako potencjalną krzywdę - mówił Tadeusz Sokala, który jest kierownikiem szpitalnego oddziału ratunkowego. - Ciche łkanie zamiast głośnego płaczu w obawie, że kara będzie większa niż ból zastrzyku. Ukrywanie urazów, pierwsze słowa u lekarza „To nie mamusia mnie zbiła".

Lekarz, który wzywa policję, staje się stroną w sprawie. Przez to bardzo dużo zgłoszeń nie trafia do policji, bo nikt nie chce być ciągany po sądach.

- Czasem mam podejrzenie, więc je artykułuję - opowiadał dr Sokala. - Jak się uprę, przyjedzie patrol i mnie wypytuje. Trzy godziny później ten sam patrol szuka mnie w szpitalu, bo ma zgłoszenie, że jestem pijany. Trzeba bezwzględnie ustalić zasady zgłaszania przypadków mogących sugerować krzywdzenie dziecka. Szczególnie dzieci do 3. roku życia. Żeby sprawcy krzywdy nigdy więcej jej nie zrobili.

W ciągu ostatnich 7 lat w Zachodniopomorskiem życie odebrało sobie niemal 300 starszych ludzi. Pokonało ich cierpienie fizyczne i psychiczne, trudne warunki ekonomiczne, samotność albo przeciwnie - strach o rodzinę, dla której mogą się stać ciężarem.

- W naszym województwie jest 4 lekarzy geriatrów - wyliczała dr Beata Bugajska, prezes szczecińskiego oddziału Polskiego Towarzystwa Gerontologicznego. - Na Śląsku 120. Dlatego mają ruszyć szkolenia lekarzy rodzinnych, jak pomóc starszemu pacjentowi, jak rozpoznawać typowe objawy depresji od demencji.

Końcem życia wydaje się często wiadomość o groźnej chorobie, zagubienie więzi, utrata współmałżonka, bliskiej osoby, nawet zwierzęcia.

- Starsi ludzie latami mogą być niedotykani - mówiła. - Personel w placówkach musi mieć poczucie, że trzeba ich przytulić. Im więcej mówimy o problemie, tym jesteśmy wrażliwsi.

Czy przemocą nie jest nadopiekuńczość rodziców dzieci niepełnosprawnych, którzy walczą o indywidualny tok nauki - pytała pedagog Elżbieta Linartowicz, Mecenas Osób Niepełnosprawnych 2010. To prowadzi do nieuspołecznienia, dzieci bez kontaktów z rówieśnikami nie potrafią walczyć o swoje.

- Kolejną przemocą są bariery - wyliczała. - Nawet tu, w „13 Muzach", gdzie się spotykamy, na chodniku stoją ograniczniki, przez co nie da się zaparkować. Do sali kinowej w "Galaxy" można wjechać wózkiem, ale tylko pod sam ekran. Powstaje aleja kwiatowa, która nie będzie w pełni dostępna dla niepełnosprawnych. Każda taka bariera powoduje w nas poważne frustracje.

Kampanię zorganizował Miejski Ośrodek Pomocy Rodzinie.

- Praca dopiero się zaczyna - mówi Marta Giezek, dyrektor MOPR. - Chcieliśmy zachęcić do przerwania milczenia i przekonać, że są instytucje i procedury, dzięki którym ofiary przemocy nie są pozostawione same sobie.

Anna Gniazdowska
Wyciąg z Rejestru Zmian
Zaktualizował(a): Agnieszka Podlaszczak
Ostatnia aktualizacja: 08-12-2011 09:00